Metamorfoza mojej kuchni.

Metamorfoza mojej kuchni.

Co jeszcze zajmuje moją głowę i czas? Oczywiście remont. Od chwili podjęcia decyzji, że ostatecznie nie chcemy opuszczać Radości zabraliśmy się za  remont naszej części domu. Na pierwszy ognień poszło pomieszczenie wymagające najwięcej wkładu i absolutnie niezbędne: kuchnia.
Na chwilę obecną mamy stan surowy. Mój Łukasz pozbył się wszystkich niepotrzebnych mebli, ścian i starej podłogi - wyrzuciliśmy około tony gruzu. Dziś przyjeżdżają materiały a od poniedziałku wchodzą prace wykończeniowe: tak abyśmy już czekali tylko i wyłącznie na meble.
Zapisuję kilka zdjęć, jakie w trakcie demolki robione były telefonami :)














Słodka chwila.

Słodka chwila.

Drogi pamiętniczku
ile to już czasu mnie nie było? Ale co poradzić gdy dookoła dzieje się tak wiele? Równolegle pracuję przy wielu projektach, jedne mniej inne bardziej medialne, uczę się, rozwijam stare pasje, ale odnajdę również nowe. Zakochałam się... tym razem mam nadzieję szczęśliwe, więc remontujemy dom, wijemy swoje gniazdko. Coraz trudniej znaleźć mi wolny czas, zwłaszcza gdy jeszcze w międzyczasie trzeba ruszyć się na siłownię, ugotować obiad, a ten straszy potwór, zwany przez niektórych "niechcemisizmem" zakrada się i szepce do ucha.... a podobno od przybytku głowa nie boli...
Potrzebuję pomocy, muszę na nowo nauczyć się planować czas, tak aby nie marnować ani minuty bo kocham te wieczory i brakuje mi tych chwil spokojnych, gdy jesteśmy obok, otuleni przez miękkie koce, każdy we własnej książce, a gdzieś przy stopach nasz mały "jamnik"